W tym tygodniu następuje kumulacja „dni niezdrowego jedzenia”

Z pokusą zmagać będziemy się nie tylko w czwartek, który jest „tłusty” i pączkami będzie nas się atakowało z każdej strony, ale też w piątek, który okazuje się być „dniem pizzy”. Zawsze zastanawiam się obserwując witryny popularnych cukierni i fast foodów, jak to jest możliwe, że we współczesnym świecie istnieje tak silny trend na zdrowy styl życia, mówi się nawet o „kulcie młodości i zdrowia fizycznego”, a jednocześnie sprzedawcy namawiają nas do picia kawy z taką ilością cukru, że jej kaloryczność spokojnie wystarczyłaby na zaspokojenie zapotrzebowania kcal na połowę dnia osoby dorosłej, prowadzącej przeciętny styl życia. Odpowiedź jest bardzo prosta: cukier, sól, gluten świetnie się sprzedają! Masz doła, jesteś po ciężkim dniu w pracy? Kup sobie ciasteczko, zjedz burgera, zamów pizzę do domu. Poczujesz się bezpiecznie i będziesz mógł / mogła spokojnie zalec przed TV.

Tylko czy tego naprawdę dla siebie chcecie?

Czy naprawdę chcecie czuć się ospale i nie mieć na nic energii? Chcecie zaprzepaścić kilka tygodni zdrowej diety, fundując swojemu organizmowi brutalny wyrzut insuliny do krwi, od którego miną ledwie dwie godziny, a poczujecie „wilczy głód”?

 

 

Pączki są pyszne ale…

W końcu to po prostu „bułka z cukrem” usmażona na starym oleju, no i trochę dżemu w środku – serio o tym marzyliście? Dla takiego smaku chcecie złamać swoją dietę? Błagamy Was, w tym temacie wykażcie się większą finezją 🙂 Pamiętajcie – 1 pączek to ok 250 – 300 kcal, wystarczą 4, a nasze dzienne zapotrzebowanie kaloryczne jest prawie zaspokojone… a uczucie sytości nie ma 🙂 Unikajcie pączków w dużym rozmiarze, tych polukrowanych, a wybierajcie najlepiej pieczone, które są najmniej kaloryczne. Żeby spalić jednego pączka, musimy truchtać przez co najmniej 30 minut, lub przez 40 minut jechać na rowerze. Wyjrzyjcie za okno i zastanówcie się przed pierwszym gryzem smakowitego grzechu, czy na pewno będziecie dziś mieć na to czas!

Pin It on Pinterest

Share This